Mówi, że gotówka mogłaby łatwo pochodzić w formie ulg podatkowych od dochodów z pracy

Ludzie otrzymują jedzenie, łóżka i monitoring medyczny. Mogą nawiązywać kontakty towarzyskie z innymi chorymi osobami, a jeśli to konieczne, mogą zostać przeniesione do szpitala.

W Stanach Zjednoczonych i większości innych krajów proces odsuwania się od społeczeństwa na dwa tygodnie nie jest tak prosty, a nawet możliwy dla wielu osób. Centra Kontroli i Zapobiegania Chorobom zarządziły obowiązkowe dwutygodniowe kwarantanny, ale jak dotąd tylko dla kilkuset podróżnych. Zatrzymani spędzili swoje dni w bazach wojskowych, z których w kraju jest 15 z wyznaczonymi miejscami na kwarantannę. Zdolność do utrzymania i wyżywienia większej liczby ludzi nie jest nawet zbliżona do potrzeb. W lutym Pentagon „wzmocnił” bazy wojskowe w ramach przygotowań do kwarantanny 1000 osób.

Chociaż obowiązkowa kwarantanna na dużą skalę byłaby niewykonalna (i prawnie zdradzieckie), rządy mogą przynajmniej oferować udogodnienia dla osób, które nie mają dokąd pójść, gdy zachorują. W tym celu urzędnicy zdrowia publicznego w stanie Waszyngton zamówili już Econolodge. Inni mogą przewidywać podobne potrzeby i zabezpieczać lokalne hotele lub modernizować puste stadiony lub martwe centra handlowe, a nawet statki wycieczkowe w porcie. Idealnie byłoby, gdyby pomieszczenia były ładniejsze niż bazy wojskowe i nie byłyby karane – w przeciwnym razie ludzie nie będą z nich korzystać.

Biorąc pod uwagę rosnące globalne zalecenia dotyczące unikania dużych zgromadzeń i ograniczania podróży, takie rozwiązania mogą również zapobiec upadkowi branży hotelarskiej.

Przeczytaj: Nadal możemy uniknąć najgorszego scenariusza

Gdyby to wszystko się wydarzyło, Stany Zjednoczone mogłyby uniknąć powszechnego zamykania miast, przedsiębiorstw i instytucji, które mają miejsce we Włoszech, Chinach i gdzie indziej. Ale tak się nie dzieje. Chorym każe się tylko wrócić do domu. Brak testów oznacza, że produktopinie ​​wiele osób zostaje w domu, a nie ma takiej potrzeby. Wielu innych wychodzi, ponieważ nie stać ich na pozostanie w domu i przegapienie pracy. Wielu nie ma ubezpieczenia zdrowotnego lub obawia się kosztów hospitalizacji. Istnieje silna zachęta finansowa, aby ukrywać objawy, próbować dalej pracować i opiekować się dziećmi, a w konsekwencji rozprzestrzeniać wirusa.

Od zeszłego tygodnia w klinikach Prohealth w centrum Connecticut pacjenci, którzy przyjeżdżają z gorączką i objawami ze strony układu oddechowego, są instruowani, aby czekali w samochodzie i dzwonili do kliniki, aby ogłosić swój przyjazd. Następnie lekarz lub pielęgniarka zakłada pełną maskę, fartuch i rękawiczki i wychodzi na parking. Pacjent ma opuścić szybę i zostać oceniony na miejscu. Jeśli test na grypę nie wykaże objawów grypy, pacjent musi czekać w samochodzie, aż klinika skontaktuje się ze stanowym wydziałem zdrowia.

Urzędnicy ds. zdrowia stają wtedy przed wyzwaniem. Co zrobić z tą osobą, chorą i samotną w swoim samochodzie, której nie wpuszczono do własnego gabinetu? Tutaj przydałby się test na koronawirusa. Jednak do tego tygodnia stan Connecticut otrzymał tylko jeden zestaw do testowania koronawirusa z CDC. Zdolność testowa rośnie teraz we współpracy z prywatnymi laboratoriami. Ale od poniedziałkowego popołudnia trwające dochodzenie atlantyckie mogło tylko potwierdzić, że w kraju przeprowadzono 4384 testy.

Przewiduje się, że liczba ta wzrośnie szybko, ale nie natychmiast. Anthony Fauci, dyrektor Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych, powiedział w wywiadzie dla JAMA, który został wyemitowany w poniedziałek: „Celem na najbliższy tydzień lub dwa jest dotarcie do punktu, w którym milion testów diagnostycznych będzie gotowych do wysyłki ”.

Lekarz przygotowuje zestaw testowy podczas kontroli koronawirusa samochodowego w szpitalu w Niemczech. (Brutto Gerau / Reuters)

Oczekiwania są ograniczone; podobna obietnica wiceprezesa Mike’a Pence’a dotycząca 1,5 miliona testów do końca zeszłego tygodnia nie spełniła się. Ale nawet jeśli te testy w końcu będą dostępne, trzeba będzie zdać sobie sprawę z pewnych ograniczeń. Wśród nich są testy diagnostyczne, a nie testy przesiewowe – rozróżnienie, które powinno kształtować oczekiwania dotyczące roli, jaką lekarze będą odgrywać w pomocy w leczeniu tej choroby wirusowej.

Różnica sprowadza się do miernika znanego jako czułość testu: ile osób, które mają wirusa, rzeczywiście uzyska wynik pozytywny. Żaden test medyczny nie jest doskonały. Niektóre są zbyt wrażliwe, co oznacza, że ​​wynik może wskazywać, że jesteś zarażony, podczas gdy w rzeczywistości nie jesteś. Inni nie są wystarczająco wrażliwi, co oznacza, że ​​nie wykrywają czegoś, co faktycznie tam jest.

Ten ostatni jest wzorem dla testu diagnostycznego. Testy te mogą pomóc w potwierdzeniu, że osoba chora ma wirusa; ale nie zawsze mogą ci powiedzieć, że dana osoba nie. Kiedy ludzie przychodzą do kliniki lub szpitala z ciężkimi objawami grypopodobnymi, pozytywny wynik testu na nowy koronawirus może przypieczętować diagnozę. Innym wyzwaniem jest jednak badanie przesiewowe osób słabo chorych na obecność wirusa.

„Problemem w takim scenariuszu są fałszywe negatywy” – mówi Albert Ko, kierownik ds. epidemiologii chorób drobnoustrojowych w Yale School of Public Health. Jeśli chciałbyś użyć testu, aby na przykład pomóc ci zdecydować, czy nauczyciel szkoły podstawowej może wrócić do pracy bez zarażania całej klasy, naprawdę potrzebujesz testu, który prawie nigdy nie przegapi wirusa.

„Czułość może być mniejsza niż 100 procent i nadal być bardzo przydatna”, mówi Ko w wielu przypadkach. Ale wraz ze spadkiem tej liczby spada użyteczność dowolnego wyniku. W Chinach zgłoszono, że czułość testów wynosi zaledwie od 30 do 60 procent, co oznacza, że ​​mniej więcej połowa osób, które faktycznie miały wirusa, miała negatywne wyniki testów. Stwierdzono, że stosowanie wielokrotnych testów zwiększa czułość do 71 procent. Ale to oznacza, że ​​negatywny test nadal nie może w pełni uspokoić kogoś takiego jak nauczyciel, że na pewno nie ma wirusa. Na tym poziomie wrażliwości Ko mówi: „Jeśli masz szczególną awersję do ryzyka, czy po prostu mówisz: »Jeśli masz przeziębienie, zostań w domu«?”

„Niedokładny test – jeden podatny na wyniki fałszywie dodatnie lub fałszywie ujemne, może być gorszy niż jego brak” – powiedział mi w e-mailu Ian Lipkin, profesor epidemiologii na Uniwersytecie Columbia. CDC nie ujawniło dokładnej wrażliwości procesu testowania, którego używa. Kiedy Fauci został o to zapytany w poniedziałek, ponownie się zabezpieczył. „Jeśli jest pozytywny, absolutnie możesz podjąć decyzję” – powiedział. Jeśli tak nie jest, to wezwanie do osądu. Zwykle zalecany jest drugi test, który zależy od objawów pacjenta, ekspozycji i tego, jak chory wydaje się być.

Testy obejmują również inne zmienne. Próbki należy pobierać za pomocą długiego bawełnianego wacika, który wkłada się do tylnej części nosa pacjenta (lub ust, choć wydaje się, że jest to mniej czuła metoda). W obu przypadkach czasami po prostu nie dostajesz wystarczającej ilości śluzu na waciku. Może być trudno stwierdzić, czy to było przyczyną negatywnego wyniku testu, gdy wyniki przychodzą z laboratorium dzień później.

Przeczytaj: Oficjalne liczby dotyczące koronawirusa są błędne i wszyscy o tym wiedzą

Próbując zwiększyć czułość procesu testowania, Chiny nie tylko wielokrotnie pobierały wymazy od ludzi, ale także dodawały tomografię komputerową, aby uzyskać dodatkową wskazówkę. Skany mogą czasami pomóc w identyfikacji unikalnych wzorców uszkodzeń płuc spowodowanych przez wirusa, mówi Howard Forman, który praktykuje radiologię na oddziale ratunkowym szpitala Yale-New Haven. Ale skanowanie to powolny proces na dużą skalę, kosztowny i związany z narażeniem na promieniowanie. „Potrzebowałbyś również dedykowanych skanerów, aby nie zarażać innych pacjentów”, powiedział mi. „Tak więc użycie tomografii komputerowej do badań przesiewowych na wysokim poziomie staje się bardzo trudne”.

Biorąc pod uwagę liczbę zmiennych, na horyzoncie nie pojawiają się szeroko rozpowszechnione testy przesiewowe wirusa jako sposób na zażegnanie pilnej potrzeby zdystansowania społecznego.

Pewną nadzieję pokłada się w firmach biotechnologicznych, które pracują nad opracowaniem szybkich, mobilnych testów, które mogą dać wyniki w dowolnym miejscu – czy to w gabinecie lekarskim, czy na zmodyfikowanym parkingu. „Celem byłoby, aby ludzie wiedzieli, czy są przeziębieni lub czy mają wirusa i muszą poddać się kwarantannie, w gabinecie lekarskim” – mówi William Brody, radiolog i były rektor Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa. Obecnie pracuje nad jednym takim projektem z Hong Cai, biologiem molekularnym, w małej firmie o nazwie Mesa. Duet powiedział mi, że w najlepszym razie za kilka miesięcy zostaną szeroko przetestowane. Nawet wtedy jego czułość będzie widoczna i prawdopodobnie będzie mniejsza niż w obecnych, wolniejszych testach. Ale Hong mówi, że jej zespół pracuje nad rozwiązaniem problemu tak szybko, jak to możliwe.

Wobec braku szybkiego, czułego i wszechobecnego testu przesiewowego, który może zdecydowanie wykluczyć zakażenie koronawirusem — i wysłać zdrowych ludzi z powrotem w świat do pracy i życia — stoimy przed wyjątkowymi wyzwaniami. Światowa Organizacja Zdrowia sygnalizuje ostatnio, że ogłoszenie pandemii jest nieuchronne. Przywódcy wskazują na dramatyczne zamknięcie i masową kwarantannę podjętą w Chinach w sposób zachwalający – jako dowód na to, że można uratować ludzkie życie i tak właśnie jest. Inne kraje już idą za przykładem Chin. Włochy zakazały ślubów i pogrzebów, ponieważ liczba przypadków gwałtownie wzrosła w ostatnich dniach. Japonia od miesiąca zamyka szkoły. Francja zakazała dużych zgromadzeń publicznych, a Irak zakazał nawet małych. Organizacja Narodów Zjednoczonych odwołała wszystkie osobiste spotkania dotyczące zmian klimatycznych.

Przynajmniej na razie wydaje się, że minimalizowanie szkód będzie wymagało zamiatania i nieprecyzyjnego działania. Zamknięcie miasta lub kraju to zaryzykowanie, że poniesienie katastrofalnych konsekwencji ekonomicznych w krótkim okresie zapobiegnie jeszcze bardziej katastrofalnym skutkom w dłuższej perspektywie. W koszmarnym scenariuszu, którego wszyscy starają się uniknąć, choroba rozprzestrzenia się tak szybko, że system opieki zdrowotnej kraju jest przytłoczony, a ludzie nie są leczeni w panice i chaosie.

Pandemia jest jak huragan w zwolnionym tempie, który uderzy w cały świat. Jeśli w każdym przypadku ma na nas uderzyć ta sama ilość deszczu i wiatru, lepiej, aby nadeszła w ciągu dnia niż godziny. Ludzie będą cierpieć tak czy inaczej, ale rozprzestrzenianie się szkód pozwoli jak największej liczbie osób na opiekowanie się sobą nawzajem.

Spowolnienie choroby wymaga poproszenia ludzi o odizolowanie się i, w większości przypadków, zaprzestanie pracy. Większość świata nie może długo schronić się bez dochodów. Kiedy ludzie są proszeni o przetrwanie w pojedynkę — bez wkładu kulturowego, społecznego i finansowego, który zwykle utrzymuje nas przy życiu — nowe sposoby zaspokajania podstawowych potrzeb stają się natychmiast konieczne. „Dla osób, które nie mogą sobie pozwolić na czas wolny od pracy, bezwzględnie musimy już teraz wymyślić nieszablonowe rozwiązania” – mówi Ko.

Wśród nich jest idea, że ​​każdy natychmiast otrzymuje gotówkę. Ludzie muszą czuć się w stanie zrezygnować z pracy i nadal płacić czynsz i wyżywić rodzinę. Potrzebują gotówki bez zobowiązań i potrzebują jej teraz, a nie za pośrednictwem złożonego pakietu bodźców ekonomicznych w przyszłym miesiącu. Każdego dnia, kiedy sceptyczni senatorzy debatują nad takimi ustawami, ludzie będą nadal wchodzić do swoich społeczności z potrzeby pracy, szerząc chorobę po prostu dlatego, że nie mają innego wyjścia.

W Hongkongu trwają plany awaryjnych transferów pieniężnych, gdzie pod koniec tego roku stali mieszkańcy mają otrzymać równowartość 1282 USD, aby utrzymać przy życiu zarówno gospodarkę, jak i ludzi.* W odpowiedzi na miesiąc zamykania szkół w całym kraju w Japonii, rząd wypłaca 80 dolarów na pracownika dziennie, aby pokryć koszty opieki nad dzieckiem lub koszty pozostania w domu dla rodzica. Inne płatności rządowe mogą być uzależnione od wzięcia zwolnienia chorobowego – rodzaj pilnej krajowej polityki dotyczącej zwolnień chorobowych, w ramach której pracodawca może po prostu zweryfikować, czy rzeczywiście opuściłeś pracę na dwa tygodnie. Albo, jak w przypadku 152 miliardów dolarów ustawy o stymulacji gospodarczej prezydenta George’a W. Busha w 2008 r., ludzie mogli po prostu otrzymać czek pocztą.

Przeczytaj: Problem z powiedzeniem chorym pracownikom, aby zostali w domu

„Istnieje międzynarodowy precedens dla tego pomysłu”, mówi Natalie Foster, która studiuje politykę gospodarczą w non-profit Economic Security Project. Mówi, że gotówka mogłaby łatwo pochodzić z ulg podatkowych od dochodów. „Mamy cały system podatkowy, który robi to od dziesięcioleci… Możemy go rozbudować i zmodernizować w tym niepewnym momencie”.

„Bezwarunkowe lub warunkowe przelewy pieniężne mogą być mądre w sytuacji takiej jak ta, w której prosisz ludzi, aby zostali w domu, aby chronić siebie i innych” – mówi Paul Farmer, globalny profesor zdrowia w Harvard Medical School. „Jeśli ludzie wiedzą, że będzie wsparcie i inne rzeczy, takie jak kuchnia dla zup i opieka pielęgniarska w domu, będzie to miało duży wpływ na ogólne cierpienie związane z taką chorobą. Jeśli ludzie czują się jak Hej, mamy cię, byliby o wiele mniej samotni i przerażeni. Pandemie łączą nas ze sobą, i to często w nienajlepszy sposób. Ale czasami na wspaniałe sposoby”.

* W tym artykule wcześniej błędnie podano, że awaryjne przelewy pieniężne już mają miejsce w Hongkongu.

Prawie dwa tygodnie po tym, jak nowy koronawirus po raz pierwszy odkryto, że rozprzestrzenia się wśród Amerykanów, Stany Zjednoczone pozostają niebezpiecznie ograniczone w swojej zdolności do testowania ludzi pod kątem choroby, jak wykazało trwające dochodzenie z The Atlantic.

Po zbadaniu lokalnych danych z całego kraju możemy jedynie zweryfikować, że 4384 osoby zostały przetestowane na obecność koronawirusa w całym kraju, od poniedziałku o godzinie 16:00. czas wschodni. Dane te są tak wyczerpującym zestawieniem oficjalnych statystyk, jak jest to obecnie możliwe.

Brak testów oznacza, że ​​prawie niemożliwe jest ustalenie, ilu Amerykanów jest zarażonych koronawirusem i cierpi na COVID-19, chorobę, którą powoduje. Podczas gdy nasza analiza śledziła stanowe i lokalne ogłoszenia, że ​​ponad 570 osób w 36 stanach jest zarażonych, eksperci twierdzą, że liczba ta jest prawie na pewno zbyt mała, aby odzwierciedlić pełny zakres rozprzestrzeniania się choroby w USA. wiedzą, ilu ludzi jest chorych, mówią.

Przeczytaj: Jak dotąd najsilniejszy dowód na to, że Ameryka spartaczy testy na koronawirusa

Kiedy naukowcy wykorzystali techniki statystyczne i genetyczne do oszacowania prawdziwej wielkości epidemii, doszli do wniosku, że tysiące Amerykanów mogło już zostać zarażonych na początku miesiąca. Urzędnicy ds. Zdrowia przypisali na dzień dzisiejszy 26 zgonów COVID-19 w Stanach Zjednoczonych.

Powolne wdrażanie testów stało się osłabiającą słabością reakcji Ameryki na rozprzestrzenianie się koronawirusa. W tym momencie epidemii Korea Południowa przetestowała ponad 100 000 osób na tę chorobę i codziennie testowała około 15 000 osób. Wielka Brytania, gdzie na COVID-19 zmarły trzy osoby, przetestowała już ponad 24 900 osób.

The Atlantic osiągnął nowe szacunki dzięki stałej współpracy z naukowcem zajmującym się danymi Jeffreyem Hammerbacherem i zespołem wolontariuszy zrekrutowanych ze względu na ich doświadczenie w gromadzeniu danych, a także po zapoznaniu się z danymi opublikowanymi przez wszystkie 50 stanów i Dystrykt Kolumbii. Państwa różnią się znacznie pod względem standardów sprawozdawczości. Wszystkie dostarczają pozytywne raporty o przypadkach. Jednak wiele z nich nie dostarcza negatywnych lub oczekujących raportów o przypadkach, które stanowią kluczowy kontekst zarówno dla postępu wirusa, jak i reakcji rządu na niego.